Cześć!
W tym poście opowiem Wam trochę o pierwszej części słynnej sagi kryminałów Camilli Läckberg. Niestety czytałam tę książkę po raz drugi, a znajomość treści kryminału znacząco wpływa na jego odbiór przez czytelnika. Z tego powodu czasami będę się odwoływać do wrażeń sprzed roku, kiedy to sięgnęłam po ,,Księżniczkę z lodu" po raz pierwszy. Mam jednak nadzieję, że w tej recenzji uda mi się rzetelnie przedstawić moją opinię na temat tej lektury. :) Najpierw jednak chciałabym Wam krótko streścić jej fabułę. No to zaczynamy!
Tytułowa księżniczka to Alexandra Wijkner, której zwłoki zostają odnalezione na początku książki. Okoliczności jej śmierci z biegiem czasu stają się coraz bardziej podejrzane, dlatego miejscowa policja wszczyna w tej sprawie śledztwo, w którym bierze udział m.in. policjant Patrik Hedström. Na własną rękę prawdę próbuje odkryć również pisarka Erika Falck. Czy bohaterom tym uda się rozwikłać tajemniczą zagadkę śmierci koleżanki z dziecięcych lat? (Uwaga - spojler: Tak, uda się. Jednak jak na dobry kryminał przystało, dopiero na końcu.).
Szczerze mówiąc, Läckberg w mojej opinii stworzyła arcydzieło. Po pierwsze ,,Księżniczkę z lodu" czyta się lekko. Ta autorka ma po prostu przyjemny styl pisania. Po drugie, jak głosi cytat znajdujący się na okładce ,,Läckberg dawkuje napięcie aż do ostatniej strony". Pewnie zastanawiacie się, na ile szczere może być moje spostrzeżenie, skoro już wcześniej znałam treść tej książki. Otóż powiem Wam, że zaczynając czytać tę lekturę pomyślałam sobie: No jasne, pamiętam przecież! Zabójcą była ta i ta postać. Później jednak nastąpiła chwila zwątpienia i stwierdziłam: Hmm, ten bohater w sumie też był w tą całą sprawę zamieszany. Z pewnością to on zabił Alexandrę. Ostatecznie zakończenie książki było dla mnie takim samym zaskoczeniem jak przed rokiem. Mały wyjątek stanowiły wątki poboczne, z których treści udało mi się jednak trochę zapamiętać. Z tego powodu mogę z czystym sercem powiedzieć, że ,,Księżniczka z lodu" naprawdę trzyma w napięciu do ostatnich stron. Dlaczego jeszcze warto ją przeczytać?
Fabuła tego kryminału nie ogranicza się tylko do opisu prowadzenia śledztwa. Co pewien czas czytelnik otrzymuje przebitkę z myśli początkowo nieznanego bohatera. Dodatkowo śmierć Alexandry ma związek z wydarzeniami z przed wielu lat, dlatego poznajemy również wspomnienia z dzieciństwa postaci tego działa. Myślę, że z tego powodu treść ,,Księżniczki z lodu" jest jeszcze bardziej intrygująca.
Uważam, że kolejną ważną kwestią o której warto wspomnieć jest fakt, że akcja tej książki ma miejsce we Fjällbace, niegdyś wiosce rybackiej, a współcześnie malowniczej miejscowości turystycznej. Autorka, która urodziła się i dorastała w tej miejscowości, z niesamowitą dokładnością opisuje sposób życia jej mieszkańców, a także ich mentalność. Ważny wątek jej książki stanowi historia Eriki Falck i Patrika Hedströma, która to upodabnia poszczególne części ,,Sagi o Fjällbace" do odcinków serialu telewizyjnego. Już od pierwszego tomu można poczuć do tych postaci sympatię, a chęć poznania ich dalszych losów sprawia, że czytelnik chętniej sięga po kolejne tytuły tej autorki. Choć osobiście uważam, że i bez tego mechanizmu Läckberg była by bardzo poczytną pisarką.
Na zakończenie chciałabym jeszcze podzielić się z Wami moimi luźnymi spostrzeżeniami. Po pierwsze mieszkańcy Fjällbacki spożywają niesamowite ilości kawy. To znaczy, rozumiem, że kawa w małych wioskach to napój o szczególnym znaczeniu, sama mieszkam właśnie w takiej wiosce. To właśnie przy kawie sąsiedzi spotykają się na codziennej dawce plotek. Z tym, że czytając książkę Läckberg odnosiłam nieodparte wrażenie, że ilości tego napoju spożywane przez bohaterów powieści są już po prostu niezdrowe. Jednak to i tak Pan Pikuś w porównaniu z faktem, że Patrik - policjant, najpierw wraz z dziewczyną wypił dwie butelki wina podczas romantycznej kolacji, a już o poranku następnego dnia pojechał samochodem do pracy. Nie znam co prawda przepisów regulujących ilość dopuszczalnej ilości alkoholu we krwi kierowcy w Szwecji, ale dwie butelki wina to chyba dużo, prawda? Choć ostatnio usłyszałam opinię, że wino to nie alkohol. Dajcie mi znać, co o tym myślicie.
Podsumowując, ,,Księżniczka z lodu" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów kryminałów. Jestem pewna, że sięgając po nią nie zmarnujecie swojego czasu.
Pozdrawiam,
Anna
PS. Jutro mój pierwszy dzień w pracy. Trzymajcie kciuki ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz