Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję najnowszej książki Camilli Läckberg pt. ,, Złota klatka". Jest to, tak się akurat składa, pierwszy thriller psychologiczny, jaki kiedykolwiek przeczytałam. Czy mi się spodobał?
,, Złota klatka" jest podzielona na trzy części. Czytając pierwszą z nich dobrze zrozumiałam, czym charakteryzuje się thriller psychologiczny. Bardzo silnie przeżywałam przedstawione w niej wydarzenia, a autorka tak zręcznie oddała myśli głównej bohaterki, że często sama odczuwałam jej emocje - strach, nienawiść, a także cierpienie. W tej części Faye (główna bohaterka) tkwi w tytułowej złotej klatce. Jest milionerką, żoną właściciela firmy, którą przed laty wspólnie zakładali. W pewnym momencie Faye jednak zrezygnowała z pracy ,,dla dobra rodziny". Opiekuje się córeczką, prowadzi dom, w wolnych chwilach spotyka się z kobietami z wyższych sfer. Żyć, nie umierać, prawda? No właśnie niekoniecznie. Już od pierwszego rozdziału książka zaszokowała mnie brutalnością opisywanych scen i przeraziła zniszczoną psychiką głównej bohaterki. W drugiej części klimat tej książki staje się jeszcze bardziej mroczny. W Faye rodzi się pragnienie zemsty. I czytelnik nie może się zorientować jak daleko w tej zemście bohaterka może się posunąć, bowiem poznajemy strzępy jej tajemniczej przeszłości. Postaci nie są jednoznaczne, te które powinny być dobre, robią rzeczy okrutne, te złe - okazują się jeszcze gorsze, a te beztroskie i nieczułe - wrażliwe i spragnione miłości. Właściwie to takie przedstawienie ludzi mi się podoba, bo świat nie jest czarno-biały. Trzecia - ostatnia część - odpowiada czytelnikowi na wszystkie pytania, wyjaśnia wszystkie wątpliwości. Dlatego w pewnym momencie czytania ,, Złotej klatki" zaczęłam się czuć jakbym miała w ręku jeden z kryminałów Camilli. A ponieważ kilka ich już przeczytałam, to pod koniec domyśliłam się jak potoczy się dalej akcja, a zakończenie tej powieści nie stanowiło dla mnie zaskoczenia. Czy przez to uważam, że książka ta jest niegodna uwagi? No nie, tego powiedzieć nie mogę.
,, Złota klatka" ma wiele zalet. Po pierwsze, zaskakuje. Brutalnością, złożonością postaci i działaniami przez nie podejmowanymi. Po drugie, podejmuje ważny temat jakim jest feminizm we współczesnym świecie. Część z Was może w tym momencie się zaśmiać i powiedzieć, że feminizm kończy się, gdy trzeba wynieść ciężką szafę na trzecie piętro. A ja Wam powiem, że to nie prawda. Feministki niegdyś domagały się takich samych praw do pracy, nauki i praw wyborczych, jak mężczyźni. Trochę później walczyć musiały ze stereotypem kury domowej. Współcześnie walczą o równe traktowanie w pracy. Bo wciąż istnieją takie zjawiska jak lepka podłoga czy ruchome schody. Kolejną zaletą tej powieści jest sposób, w jaki Camilla Läckberg wszystko opisuje, jak poprzez książkę budzi w człowieku najbardziej prymitywne uczucia. Dla mnie to było niesamowite uczucie. No dobrze, a co z wadami? Jak już wspomniałam, książka od pewnego momentu jest przewidywalna, myślę jednak, że i tak ,, Złota klatka" jest zdecydowanie godna uwagi.
Podsumowując, najnowsza książka Camilli Läckberg to jedna z tych książek, które warto przeczytać. Nie mogę powiedzieć, że czyta się ją lekko i przyjemnie, szczególnie na początku, bo osobiście potrzebowałam przerwy na przetrawienie treści ,, Złotej klatki". Jestem jednak przekonana, że sięgając po nią, nie rozczarujecie się.
Pozdrawiam,
Ania
P.S. Do ,, Złotej klatki" odwoływałam się na maturze, co prawdopodobnie było błędem, ponieważ jest to książka wydana niedawno i istniały marne szanse na to, że któraś z egzaminatorek słyszała o tej książce, a jeszcze mniej prawdopodobne było to, że będą one znały jej treść. Jednak nie żałuję, bo w ostatecznym rozrachunku maturę zdałam :) , a przecież na dobrą sprawę to właśnie to chciałam osiągnąć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz