środa, 15 stycznia 2020

Podsumowanie roku!

Drodzy Czytelnicy!

Moje ambitne plany prowadzenia bloga w czasie studiów legły w gruzach. Zapewne wiele ten fakt o mnie mówi - owszem, mam słomiany zapał i tak, nie jestem dobrze zorganizowana, jeśli taką naprawdę być nie muszę. Ale chcę żebyście wiedzieli, że nie poddam się tak łatwo i kiedy tylko okoliczności będą temu sprzyjały, będę publikować dla Was recenzje książek. Tym bardziej, że mam o czym opowiadać. Najpierw chciałam się zająć jednak tym, czego ten post dotyczyć miał przede wszystkim, a co finalnie stanowić zapewne będzie jego niewielki fragment - tak, mam na myśli książkowe podsumowanie roku 2019!

W ubiegłym roku zrecenzowałam dla was zaledwie 6 książek. Niewiele. Kolejne 4 recenzje do tej pory nie zostały przeze mnie ukończone, a co za tym idzie - również nie opublikowane. Chcąc być jednak szczerą, muszę powiedzieć, że nie były to jedyne dzieła, które miałam okazję przeczytać. Jak więc się sprawy miały w roku 2019? Pierwszy kwartał zdominowany był przez przygotowania do matury, a co za tym idzie - lektury szkolne. Nigdy nie udało mi się przeczytać ,,Lalki" Bolesława Prusa, choć w toku nauczania doskonale poznałam jej treść. Nie mogę zarzucić tej powieści, że jest nudna. Nie mogę powiedzieć, że mi się choć trochę nie podobała. Ale nie lubię otwartych zakończeń. Niedopowiedzeń zmuszających czytelników do intensywnych rozważań, co było dalej. Z pewnych względów pozwolenie na to, by osoby zainteresowane gdzieś w głębi duszy same odpowiedziały sobie na pytanie ,,Co było dalej?", ma jednak parę korzyści. Przede wszystkim autor zgrabnie unika zarzutów, że opisana przez niego historia skończyła się przewidywalnie - bo szczęśliwie, bądź też, że zakończenie przez niego spisane jest niedopuszczalne - bo nie kończące się happy-endem. Maj spędziłam na recenzowaniu dla Was książek. Był to czas królowania Camilli Läckberg, a w szczególności jej najnowszej książki ,,Złotej klatki". (Swoją drogą, muszę przyznać, że powoływanie się na maturze ustnej z polskiego na książkę, która od niedawna jest na rynku, a egzaminatorki prawie na pewno nie znają jej treści, nie było dobrym pomysłem. Nie popełnijcie mojego błędu.) Dużym zainteresowaniem z mojej strony cieszył się także pisarski dorobek Colleen Hoover. Na ten moment przejadły mi się chyba jednak jej powieści z gatunku new adult. (Co nie oznacza wcale, że nie mam w planach przeczytania jej nowej książki, która na dniach będzie mieć swoją premierę.) Kiedy zaczęłam studiować, znalazłam sobie nową rozrywkę, a mianowicie pozwalałam pracownikom Empiku decydować za mnie, jaką właściwie książkę chcę kupić. Za pierwszym razem w moje ręce trafiła ,,Podróż ludzi księgi" Olgi Tokarczuk. Koniecznie muszę podzielić się z Wami swoimi wrażeniami, miejmy nadzieję, że kiedyś znajdę czas na napisanie recenzji tej lektury. Za drugim razem sprzedawca polecił mi ,,Kongres futurologiczny" Stanisława Lema, który trafił do licznej kolekcji książek na mojej półce, które czytać zaczęłam, ale nigdy nie dane było mi ich skończyć. 

A co w nowym roku? Cóż, rok 2020 rozpoczęłam od przeczytania jakże kontrowersyjnej w niektórych kręgach lektury, znanego chyba każdemu ,,Harry'ego Pottera". Duże wrażenie zrobiła na mnie też powieść Jane Austen, i o dziwo nie mam w tym momencie na myśli ,,Dumy i uprzedzenia". A dziś w moje ręce wpadła ,,Zniewolona: bez prawa do miłości". Mam szczerą nadzieję, że już w krótce uda mi się opublikować recenzje wspomnianych utworów. Tym czasem dziękuję za uwagę.

Cześć,
Anna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz